,,Gdy wyszła z domu, zaczęła jeść swoje śniadanie, biegnąc truchtem do mieszkania Martyny, który znajdował się tylko cztery domy dalej."
Nagle Kasia poczuła mocne uderzenie. Zdezorientowana upadła boleśnie na nogę.
- Auu! Mógłbyś łaskawie uważać jak chodzisz ty idio... - wkurzona podniosła głowę do góry, szukając wzrokiem sprawcy swojego wypadku. Miała zamiar skrzyczeć osobę, która była winna, jednak gdy napotkała brązowe tęczówki chłopaka zamilkła. Wpatrywała się w nie jak zaczarowana. Nie mogła oderwać od nich wzroku. Pierwszy raz widziała oczy takiego koloru. Były czekoladowe, bardzo ciemne. Po dłuższej chwili dziewczyna oprzytomniała. Miała zamiar wstać, lecz ból w kostce jej na to nie pozwolił i z hukiem upadła po raz drugi na ziemię. Chłopak spojrzał na to z lekkim uśmiechem.
- Sorrki, nie zauważyłem Cię, jak tak wybiegłaś zza rogu... Chodź, pomogę ci, sama nie dasz rady wstać - wyciągnął przyjaźnie rękę w jej stronę. Kaśka spojrzała na nią nieufnie. Chłopak wyglądał na typowego podrywacza. Bardzo przystojny, zadziornie się uśmiechał i do tego te oczy.
- Nie, dzięki. Dam radę...
- Na pewno? OK, jak chcesz. To pa - uśmiechnął się kpiąco i odwrócił. Powoli ruszył przed siebie. Dziewczyna spróbowała podnieść się po raz trzeci. Nadal nic. Zrezygnowana westchnęła i nie mając innego wyjścia zawołała:
- Ej dobra, nie dam rady, masz rację. Pomożesz mi?
- No widzisz? Trzeba było tak od razu! Chodź, w takim stanie nie pójdziesz do szkoły. Zaprowadzę Cię do domu. Tylko oczywiście musisz mi podać adres. Tak w ogóle to jestem Filip - miło się uśmiechnął i podał rękę leżącej. Kasia zauważyła że chłopak wbrew pozorom jest wesoły i rozgadany. Nieśmiało chwyciła jego rękę i powoli wstała. Z jego pomocą poszło o wiele łatwiej i szybciej. Uśmiechnęła się do Filipa promiennie.
- Jestem Kasia. I wielkie dzięki za pomoc! I od razu przepraszam za kłopot... - zaczerwieniła się lekko, na co chłopak zaśmiał się pod nosem.
- Nie ma za co przepraszać, tak pięknej dziewczynie mógłbym codziennie pomagać. Po za tym to ja spowodowałem twój upadek, przepraszam - chłopak trochę się speszył. Po krótkiej, niezręcznej ciszy, zaczął:
- No, to może powiesz mi w końcu gdzie mieszkasz? Zaprowadzę Cię do domu.
- To tuż za rogiem, ten pierwszy, biały dom - powiedziała cicho Kasia. Chłopak stał chwilę z dziwną miną, tak jakby intensywnie myślał, po czym podszedł do dziewczyny i nagle podniósł ją do góry.
- CO TY WYPRAWIASZ? - zapytała wystraszona, na co Filip wybuchnął śmiechem.
- A jak Twoim zdaniem chcesz dojść do tego domu?
- Na nogach może?
- Nie ma takiej opcji, nie dasz rady, idziemy - chwycił ją w ramiona i ruszył raźnym krokiem w stronę domu Kasi. Ta momentalnie się cała zaczerwieniła. Przecież wszyscy tu ją znają! Wystarczy że jedna osoba spojrzy w okno, zobaczy ją w rękach jakiegoś obcego chłopaka i już plotki będą krążyć po całej szkole...
--------------------
Mamy 1 rozdział. Dziękuję za komentarze i wyświetlenia :) Oczywiście postać Filipa to Smav.
CZYTASZ? SKOMENTUJ! <3